Pierwszym działającym modułem był redaktor umowy o świadczenie usług prawnych i wybraliśmy go celowo. To dokument, który wystawia każdy prawnik obsługujący sprawę, jest miejscem, gdzie formalnie zaczyna się relacja z klientem, i dokładnie ten rodzaj zadania, który zwykle polega na kopiowaniu starego pliku Worda — z nazwiskiem poprzedniego klienta wciąż ukrytym gdzieś w środku. Jeśli produkt potrafiłby to zrobić dobrze, na naszych warunkach, dowiódłby kształtu wszystkiego, co miało nastąpić.

Co moduł robi

Otwierasz nową sprawę i wprowadzasz najważniejsze dane: imię i nazwisko lub nazwę klienta, zakres usługi i podstawę wynagrodzenia. Asystent zwraca pełny szkielet umowy o świadczenie usług prawnych zbudowany na właściwym polskim szablonie.

To nie jest tylko akapit wprowadzający. To klauzule, które prawnik w innym przypadku wpisywałby z pamięci albo szukał w starym pliku — zakres, wynagrodzenie, tryb składania reklamacji, zasady przetwarzania danych, wypowiedzenie. Części, które są takie same za każdym razem, są gotowe. Części wymagające oceny partnera są wyłożone do Twojej decyzji.

Przed tym modułem taki dokument powstawał za każdym razem ręcznie: otworzyć umowę z poprzedniej sprawy, wymienić dane, przedmiot i stawki, i liczyć, że nic nie umknęło. Po nim asystent zwraca szkielet projektu, a czas przeznaczasz na ocenne decyzje — nie na boilerplate.

Projekt, nie pismo procesowe

Chcemy być precyzyjni co do tego, co wychodzi — bo tu wiele produktów AI dla prawników przekracza granicę.

Wynik to projekt. Czytasz go. Edytujesz części wymagające Twojej oceny. Podpisujesz go i wysyłasz. Produkt nie wysyła niczego do klienta, nie wiąże Cię z warunkami wynagrodzenia i nie traktuje swojego wyniku jako gotowego do użycia. Człowiek stoi przy istotnym kroku za każdym razem — bo umowa o świadczenie usług prawnych to obietnica złożona klientowi, a obietnica nie jest czymś, co maszyna ma składać w Twoim imieniu.

Taki jest wzorzec dla całego produktu: wytwarza projekt do przeglądu, nigdy pismo, które wychodzi samo.

Dlaczego musi znać jurysdykcję

Tu leży to, co odróżnia ten moduł od ogólnego narzędzia z prawną nakładką. Szablony są pisane natywnie dla polskiej kancelarii — tworzone dla tej jurysdykcji od pierwszego uderzenia klawisza, a nie tłumaczone z precedensu innego rynku i dopasowywane na siłę.

To ma znaczenie, bo tłumaczony szablon nie jest poprawnym szablonem. Struktura klauzul, oczekiwania regulacyjne, język, jakiego oczekuje klient i jaki uznaje za właściwy samorząd zawodowy — to wszystko nie przeżywa przejścia przez tłumaczenie formularza z innego systemu prawnego. Projekt ukształtowany już pod wymagania polskiego prawa i regulaminów samorządu adwokackiego lub KIRP to projekt, któremu możesz ufać podczas przeglądu — zamiast sprawdzać go wstecz pod kątem błędnych założeń.

Moduł jest więc świadomy jurysdykcji od pierwszego znaku. Projekt, który otrzymujesz, jest zbudowany dla jurysdykcji, w której faktycznie prowadzisz praktykę, w głosie Twojej kancelarii, gotowy do jedynej rzeczy, którą możesz zrobić tylko Ty — przeczytania, oceny i podpisu.

Dlaczego był pierwszy

Redaktor umowy o świadczenie usług prawnych wyznaczył wzorzec — w obu znaczeniach. Udowodnił, że prawdziwy, codzienny dokument może być wytwarzany natywnie, pozostawać na Twojej maszynie i być przekazywany do przeglądu jako projekt — nie jako działanie podjęte w Twoim imieniu. Każdy kolejny moduł jest zbudowany według tego samego standardu.

← Wszystkie wpisy