Gdy mówimy, że produkt jest browser-resident, mamy na myśli coś konkretnego i nośnego — nie hasło marketingowe. To jest architektura, na której zbudowany jest cały produkt. Ten wpis wyjaśnia, co to oznacza i dlaczego całkowicie zmienia pytanie o bezpieczeństwo.

Gdzie żyją Twoje sprawy

Dane Twoich spraw żyją w lokalnym magazynie przeglądarki, na Twoim własnym urządzeniu. Nazwy klientów, fakty ze sprawy, otwarte dokumenty, wygenerowane projekty pism — siedzą na Twoim dysku, trzymane przez przeglądarkę tak, jak aplikacja desktopowa trzyma swoje pliki.

Nie siedzą w bazie danych, którą obsługujemy. Nie ma żadnego serwera po naszej stronie z kopią Twoich akt. To nie jest ustawienie, które włączasz, ani wyższy abonament, na który przechodzisz. Tak jest zbudowany produkt — od pierwszego modułu do ostatniego.

Na jakie pytanie o bezpieczeństwo to odpowiada

Większość rozmów o bezpieczeństwie AI utyka na tym, jak dobrze dostawca chroni dane, które do niego wysyłasz — szyfrowanie, certyfikaty, polityka retencji. Wszystko to zakłada, że dane już opuściły Twoją maszynę i trafiły na cudzą.

Architektura browser-resident usuwa to założenie. Jeśli nie ma żadnej bazy danych dostawcy zawierającej Twoje sprawy:

  • Nie ma czego naruszyć. Atakujący, który dostanie się do naszych systemów, nie znajdzie Twoich akt — bo Twoje akta nigdy tam nie były.
  • Nie ma czego zająć. Żaden podmiot trzeci nie może uzyskać od nas kopii Twojej sprawy, której nie posiadamy.
  • Nie ma czego zapomnieć usunąć. Nie ma polityki retencji, której trzeba ufać, bo nie ma przechowywanej kopii, która by na tej polityce polegała.

Najsilniejsza ochrona aktu objętego tajemnicą zawodową polega na tym, że nigdy nie traci on Twojej kontroli. Właśnie to daje ta architektura.

Co wychodzi, a co nie

Bycie browser-resident nie oznacza, że produkt nie może używać modelu AI — oznacza, że używa go na Twoich warunkach. Warto być precyzyjnym co do tych dwóch kategorii.

Co nigdy nie wychodzi: dane Twoich spraw w spoczynku. Pliki na Twoim dysku, pełna zawartość dokumentu, wszystko, czego nie zatwierdziłeś do konkretnego kroku. Nic z tego nie jest wgrywane w tle. Nic nie jest synchronizowane z chmurą, którą zarządzamy. Zostaje na miejscu.

Co wychodzi — i tylko wtedy: konkretny tekst, który zatwierdzasz do jednego kroku. Gdy prosisz o projekt lub analizę, asystent potrzebuje jakiegoś tekstu do pracy i ten tekst trafia do modelu AI. Ale jest to wyłącznie tekst wymagany przez ten krok, przechodzi przez bramkę tajemnicy zawodowej w Twojej przeglądarce i widzisz dokładnie, co to jest, zanim to wyjdzie. Nic nie przekracza granicy bez Twojej wiedzy i zgody.

To jest cała granica. Wszystko po jednej stronie zostaje na Twojej maszynie. Jedyne, co ją przekracza, to to, co decydujesz się wysłać — krok po kroku, z człowiekiem przy każdej decyzji.

Dlaczego zbudowaliśmy to w ten sposób

Mogliśmy pójść łatwiejszą drogą — serwer, baza danych, Twoje akta wgrane, żeby produkt miał wszystko pod ręką. Prościej się buduje. To też dokładnie kształt, którego staranna kancelaria powinna odmawiać — bo oddaje akta objęte tajemnicą zawodową podmiotowi, nad którym nie ma kontroli, zanim praca w ogóle się zaczyna.

Browser-resident było trudniejsze do zbudowania i jest powodem, dla którego produkt może uczciwie odpowiedzieć na pytanie, które każdy adwokat i radca prawny powinien zadać: gdzie faktycznie żyją moje sprawy? Na Twojej maszynie. Nigdy jej nie opuściły.

← Wszystkie wpisy