Zaktualizowano 31 lipca 2026 r. Dwie poprawki, powiedziane wprost, a nie wprowadzone po cichu. Klasa „data urodzenia" powstała 31 lipca 2026 r.; wcześniej ten tekst ją wymieniał, choć jej jeszcze nie było — to był błąd i tu zostaje sprostowany. Na końcu doszło czwarte ograniczenie, dotyczące sygnatury, żeby każda klasa zakotwiczona etykietą była opisana jako zakotwiczona etykietą, a nie tylko daty.
Istnieje wersja narzędzia AI dla prawników, w której wklejasz fakty ze sprawy do okna, imię, adres i numer PESEL klienta siedzą tam w zapytaniu — i całość idzie na serwer, nad którym nie masz kontroli. Dostawca ma politykę przetwarzania danych. Ty masz obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej. Te dwie rzeczy to nie to samo, a luka między nimi jest miejscem, gdzie kancelaria ponosi ryzyko.
Nie chcieliśmy tej luki w produkcie, więc zamknęliśmy ją w miejscu, w którym się otwiera: zanim cokolwiek opuści Twoją przeglądarkę.
Co dzieje się przed wysłaniem
Gdy prosisz asystenta o zredagowanie pisma, streszczenie lub analizę czegokolwiek w sprawie, najpierw uruchamia się krok pseudonimizacji — na Twojej maszynie, w przeglądarce, zanim choćby jeden bajt zostanie gdziekolwiek wysłany.
Wyszukuje dane osobowe i każdą pozycję zastępuje stabilnym tokenem. W sprawie polskiej ładowanych jest siedemnaście klas: imiona i nazwiska stron, adres (ulica i numer), kod pocztowy, data urodzenia, PESEL, NIP, REGON, numer KRS, seria i numer dowodu osobistego, numer paszportu, numer księgi wieczystej, numer VAT UE, IBAN, karta płatnicza, adres e-mail, numer telefonu oraz sygnatura akt — a do tego kwoty, jeśli chcesz je również usunąć. Każdy z pozostałych czterech rynków ładuje własną listę pod własną nazwą: NI number, NHS number i UTR w Anglii; Steuer-ID i Personalausweisnummer w Niemczech; DNI, NIE i CIF w Hiszpanii; BSN i KvK-nummer w Holandii.
Nazwiska są dopasowywane niezależnie od wielkości liter i z tolerancją odmiany — „Kowalski" wychodzi także jako „Kowalskiego" i „Kowalskim", bo polska proza procesowa niemal nigdy nie powtarza mianownika.
„Stabilny" ma tu znaczenie: ta sama osoba staje się wszędzie w zapytaniu tym samym tokenem, więc model może nadal śledzić, że ta strona zrobiła tamto i jest winna to tamtej stronie. Rozumuje o kształcie sprawy doskonale dobrze. Po prostu nigdy nie poznaje przypisanych do niej nazw.
Gdy odpowiedź wraca, tokeny są odwracane — znów w Twojej przeglądarce — i czytasz projekt z prawdziwymi nazwami przywróconymi dokładnie tam, gdzie należą. Tekst bez redakcji nigdy nie istniał nigdzie poza Twoją własną maszyną.
Pseudonimizacja — i mówimy to dokładnie
Jest tu słowo, którego używa się swobodnie, a użycie go swobodnie w umowie powierzenia to najprostszy sposób, żeby w pierwszych pięciu minutach stracić zaufanie prawnika od ochrony danych.
Anonimizacja jest nieodwracalna. Dane rzeczywiście zanonimizowane przestają być danymi osobowymi i wychodzą poza zakres RODO w całości. To nie jest to, co robimy. Trzymamy mapowanie — i o to właśnie chodzi, bo dzięki niemu prawdziwe nazwisko klienta wraca do gotowego pisma — więc dane są pseudonimizowane w rozumieniu art. 4 pkt 5 RODO. Pozostają danymi osobowymi, pozostają w zakresie rozporządzenia i nadal wymagają podstawy prawnej.
Mówimy to wprost, bo uczciwa wersja jest mocniejsza. To, co faktycznie oferujemy, brzmi: odwracalne podstawienie wykonywane lokalnie, w którym mapowanie powstaje w Twojej przeglądarce, jest w niej używane i nigdy nie trafia ani do nas, ani do dostawcy modelu. To twierdzenie bardziej konkretne niż „anonimizacja" — i w odróżnieniu od niej wytrzymuje uważną lekturę.
To odpowiedź na gruncie ochrony danych, nie na gruncie tajemnicy zawodowej
Warto rozdzielić te dwie rzeczy, bo bywają zlewane, a nie powinny.
Tajemnica zawodowa obejmuje samą komunikację i treść porady — nie nazwisko klienta. Pismo z wykreślonymi wszystkimi nazwiskami nadal objęte jest tajemnicą; objęta nią jest jego treść. Usunięcie tożsamości odpowiada więc na pytanie o minimalizację danych. Nie odpowiada na pytanie o tajemnicę zawodową i nie przedstawiamy go jako odpowiedzi na nie.
Odpowiedzią na tajemnicę jest architektura pod spodem: akta sprawy leżą na Twojej maszynie i jej nie opuszczają. Gdy dokument jest oznaczony jako objęty tajemnicą — albo nie został jeszcze sklasyfikowany — brama egress blokuje jego wysłanie do modelu i wskazuje, które pliki zatrzymała. W Polsce jest to blokada bezwzględna, bo tajemnica zawodowa adwokata (art. 6 Prawa o adwokaturze) i radcy prawnego (art. 3 ustawy o radcach prawnych) ma charakter bezwzględny i nie podlega zwolnieniu przez klienta.
Dwie kontrole, dwa obowiązki. Pseudonimizacja jest drugą warstwą — obejmuje to, co zgodnie z prawem faktycznie wychodzi.
Czego to nie robi — powiedziane wprost, nie przemilczane
Rejestr zabezpieczeń, który wymienia wyłącznie sukcesy, jest materiałem marketingowym. Cztery ograniczenia, na piśmie:
- Piksel to nie tekst. Zrzut ekranu albo skan załączony do sprawy trafia do dostawcy taki, jaki jest — mechanizm działa na tekście. Produkt ostrzega o tym przy wgrywaniu pliku, zamiast pozwalać Ci założyć coś innego.
- Daty są zakotwiczone etykietą. „Data urodzenia: 14 maja 1974" zostanie stokenizowana. Sama data w środku chronologii — nie, i to celowo: gdybyśmy zabierali każdą datę, zabralibyśmy też datę naruszenia i datę przedawnienia, niszcząc dokładnie to rozumowanie, za które płacisz.
- Sygnatura cytowanego orzeczenia nie jest usuwana. Sygnatura Twojej sprawy — tak, bo jest zakotwiczona etykietą („sygn. akt"). Sygnatura powołanego wyroku SN ma identyczny kształt i zostaje nietknięta, bo jest prawem publicznym, a nie danymi Twojego klienta — usuwanie jej zniszczyłoby wyszukiwanie orzecznictwa, o które prosisz.
- Sygnatura bez etykiety nie zostaje usunięta. Klasa działa na etykiecie — „sygn. akt", „znak sprawy", „nr sprawy". Własny numer kancelarii wpisany samodzielnie, w środku zdania, przechodzi dalej nietknięty. To druga strona tego samego kompromisu: bez etykiety obok nie da się odróżnić Twojej sygnatury od sygnatury powołanego orzeczenia. Zapisujemy to wprost, zamiast pozwolić Ci to odkryć. Tak samo zakotwiczony etykietą jest numer KRS: „KRS 0000597272" zostaje stokenizowane, samo dziesięć cyfr w zdaniu — nie. W sprawie polskiej na etykiecie działają trzy klasy: data urodzenia, sygnatura akt i numer KRS. Rejestr w umowie powierzenia oznacza każdą z nich. Własny numer sprawy jest przy tym sam w sobie identyfikatorem pseudonimowym — dla dostawcy modelu nic nie znaczy bez Twojego systemu kancelaryjnego — i dlatego stoi niżej w kolejce niż klasy identyfikatorów, a nie wyżej.
Dlaczego w przeglądarce, a nie na serwerze
To jest część, którą łatwo zrobić prawie dobrze — i nadal źle.
Wiele narzędzi powie Ci, że pseudonimizuje dane. Pytanie brzmi: gdzie. Jeśli usuwanie danych następuje na serwerze, to nieusunięte dane dotarły na ten serwer, żeby zostać usunięte — co oznacza, że opuściły Twoją maszynę razem z imionami, co jest dokładnie tym, czemu próbowałeś zapobiec. Pseudonimizacja po stronie serwera chroni logi dostawcy. Nie chroni Twojego klienta.
Robienie tego w przeglądarce, przed wysłaniem, jest jedyną wersją, która faktycznie odpowiada na obowiązek. Dane identyfikujące w ogóle nie przekraczają sieci. To jest decyzja architektoniczna, nie ustawienie — i narzędzie oparte na chmurze nie może jej dołożyć z zewnątrz bez przebudowania tego, jak działa.
To nie jest dodatek
Podjęliśmy tutaj celową decyzję: pseudonimizacja nie jest funkcją premium, checkboxem ukrytym w ustawieniach ani czymś, o czym pamiętasz, żeby włączyć. Działa na każdym planie, przy każdym wywołaniu, jako domyślna postawa produktu. Ochrona, którą trzeba włączyć, to ochrona, o której pewnego dnia zapomnisz włączyć — przy tej właśnie sprawie, przy której najbardziej miało to znaczenie.
Ramka prawna
To mieści się pod zasadą minimalizacji danych z art. 5 ust. 1 lit. c RODO — do modelu wysyłasz minimum niezbędne do wykonania zadania, a kim jest klient, nigdy nie było częścią tego minimum — oraz pod standardami tajemnicy zawodowej wynikającymi z art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 26 maja 1982 r. — Prawo o adwokaturze i art. 3 ust. 3 ustawy z dnia 6 lipca 1982 r. o radcach prawnych. Uczciwy powód jest jednak prostszy niż cytaty. Jeśli model nie potrzebuje znać tożsamości Twojego klienta, żeby pomóc Ci w redagowaniu pisma, to nie powinien jej znać. Dlatego zbudowaliśmy to tak, żeby nie mógł.
Wcześniej: imię i numer PESEL klienta siedzą w zapytaniu, ufasz polityce, nie ma zapisu tego, co opuściło kancelarię.
Po: identyfikatory są usuwane w przeglądarce, tokenizowany tekst wychodzi, dane wracają lokalnie, a zewnętrzna usługa nigdy nie wie, kim jest klient.
← Wszystkie wpisy