Jesteśmy prawnikami budującymi narzędzie dla prawników. To pierwszy wpis w dzienniku budowy produktu — moduł po module, decyzja po decyzji — bez pitcha sprzedażowego. Zaczynamy tutaj, bo wszystko inne w tym produkcie wynika z jednego wyboru, który podjęliśmy w pierwszym tygodniu pracy.

Pytanie, którego nie mogliśmy pominąć

Kiedy oceniasz narzędzie AI do pracy prawniczej, jedno pytanie kryje się pod każdym innym: gdy wkładam tę sprawę do systemu, dokąd faktycznie trafiają akta?

Większość narzędzi odpowiada tak samo. Dokument opuszcza Twoją maszynę. Wgrywany jest na serwer, którego nie obsługujesz, tam przetwarzany, często tam też przechowywany. W chwili kliknięcia „wyślij" Twoja kontrola nad pismem objętym tajemnicą zawodową kończy się i zaczyna regulamin kogoś innego.

Nie mogliśmy na tym budować. Nie jako funkcja do dodania później — jako fundament. Narzędzie wymagające, by akta objęte tajemnicą zawodową opuściły Twoją maszynę, już podjęło decyzję, która naprawdę się liczy — i podjęło ją błędnie.

Odwrotna decyzja

Dlatego wytyczył isimy granicę w drugą stronę, od pierwszej linijki projektu. Sprawa pozostaje na Twojej maszynie. Dane klienta żyją w lokalnym magazynie przeglądarki, na Twoim własnym dysku — tak jak trzyma pliki aplikacja desktopowa. Gdy prosisz asystenta o zredagowanie pisma lub analizę, do modelu AI trafia wyłącznie ten konkretny fragment tekstu, który zatwierdzasz do tego jednego kroku. Nic poza tym. Nic w tle.

Ta jedna decyzja zdeterminowała wszystko, co nastąpiło po niej. Dlatego sprawdzenie tajemnicy zawodowej działa w przeglądarce, a nie na serwerze. Dlatego nie istnieje żadna baza danych dostawcy zawierająca Twoje akta — nie ma czego naruszyć ani objąć żądaniem wydania. Dlatego człowiek stoi przy każdym istotnym kroku, zatwierdza to, co wychodzi, i weryfikuje to, co wraca — produkt redaguje projekt, nigdy nie składa pisma i nigdy nie działa samodzielnie.

Zbudowane do tej pracy, nie udekorowane jako „prawnicze"

Istnieje wersja AI dla prawników będąca narzędziem ogólnym z prawniczą nakładką — chatbot z napisem „adwokat / radca prawny" namalowanym z zewnątrz. To nie jest to. Szablony są pisane dla polskich kancelarii od pierwszego uderzenia klawisza — nie tłumaczone z innego rynku i dopasowywane na siłę. Compliance output jest zakotwiczony w wymaganiach KIRP i RODO, a nie w generycznym szablonie polityki prywatności wygiętym do polskich realiów. Bramka tajemnicy zawodowej rozumie tajemnicę adwokacką i radcowską jako obowiązek bezwzględny — nie jako opcję konfiguracyjną.

Ta myśl przewodnia — zbudowane przez prawników, dla prawników, nie generyczne narzędzie z prawną nakładką — jest powodem, dla którego ten produkt w ogóle istnieje. Będziemy do niej wracać.

Co dalej w tej serii

W kolejnych wpisach przejdziemy przez poszczególne elementy tak, jak były budowane:

  • Bramka tajemnicy zawodowej — sprawdzenie działające przed każdym wywołaniem AI i tam, gdzie twardо blokuje, zamiast ostrzegać.
  • Architektura browser-resident — co oznacza „na Twojej maszynie" w praktyce i co opuszcza maszynę, a co nigdy jej nie opuszcza.
  • Redaktor umowy o świadczenie usług prawnych — nasz pierwszy moduł i dlaczego musiał znać jurysdykcję.
  • Onboarding klienta — dzień pierwszy, który produkuje pakiet compliance, nie kolejną listę kontrolną.

Możesz też używać własnego klucza do dostawcy AI — wtedy umowa o model łączy Cię z dostawcą i zużycie rozliczasz bezpośrednio u dostawcy. Więcej o tym w kolejnych wpisach.

Krótka wersja: zaczęliśmy od akt klienta, bo tam zaczyna się obowiązek starannej kancelarii. Wszystko inne jest pochodną tego, żeby to zrobić dobrze.

← Wszystkie wpisy